Strony

czwartek, 26 lipca 2012

Wielkoludka.


Jeśli poprosicie jakąkolwiek przedstawicielkę płci pięknej, aby opisała swojego „Pana Idealnego” strzelam w ciemną, że w 99% przypadków padnie przymiotnik „wysoki”. I tak też jest, jak szukamy swojej drugiej połówki to dbamy oto, aby był, chociaż te kilka(naście) cm wyższy od nas. Niby nieistotny szczegół (w końcu wygląd nie ma znaczenia) jednak czujemy się dużo bardziej komfortowo, kiedy ze stoickim spokojem możemy ubrać ulubione szpilki czy koturny. Ten wysoki mężczyzna przez swoją budowę sprawia również, że czujemy się przy nim bezpieczniej. Jesteśmy jego „maleństwem”, które z łatwością może schować się w jego ramionach.

Tak, piękna cudowna wizja…. Tylko nastąpił mały problem! Wysokich mężczyzn jest coraz mniej. Powiedziałabym wręcz, że są towarem deficytowym

Kiedyś myślała, że moje zacne 165 cm to idealny wzrost dla kobiety. Ani nie za dużo, ani nie za mało. Jednak ostatnio o zgroza czuje się jak wielkolud. Co spojrzę na jakiegoś faceta to albo jest nieznacznie ode mnie wyższy, bądź jesteśmy równi? Nie, nie noszę wtedy szpilek. I nie, nie przesadzam.
Najzwyczajniej w świecie zaczynam zazdrościć kobietom, których wzrost oscyluje w granicach 155-160cm. Górują nad takimi „wielkoludami” jak ja. Bez problemu mogą znać swojego Pana Idealnego, bo ich wymagania, jeśli chodzi o wzrost mężczyzny są zupełnie inne od moich.

Oczywiście, wszyscy mówią, że wygląd (w tym i wzrost) ukochanej osoby nie powinien mieć znaczenia. Jednak ja czułabym się niekomfortowo gdyby mój mężczyzna był ode mnie niższy. Niby nic a jednak. Kobieta bodyguard.  Brzmi śmiesznie, troszkę przesadnie… W końcu nie wzrost świadczy o tym, jaki ktoś jest, a jego charakter… 

Poza tym Koszulo, wy też wolicie jak Wasza partnerka jest od Was niższa? Czy może Wam jest to obojętne?


Dla Listopadowej :)


Szminka.

Proszę bardzo jak uczuciowa sentymentalistka wymyka się ukradkiem ze swoich bajkowych marzeń do szarej prostej rzeczywistości. Tak... tak... żeby paliwo zwane miłością, zaczęło płonąć, potrzeba spełnić podstawowe kryterium, pożądanie? bardziej poprawnie - akceptować wygląd. Moja droga, a te deklaracje disneyowskiej wizji zamykają drogę niewysokim? Trochę to krzywdzące, ja bym na miejscu tych wszystkich Pań pomyślał nad zmianą swojego podejścia. Wysoki facet nie oznacza dodatkowych profitów, a często efekty uboczne - wierz mi, wiem co piszę, sam jestem wysoki i poruszam się w takim gronie, i nie zauważyłem problemu ich braku! Przenieś się bardziej na południe!

Pragnę tylko przypomnieć, że to nie kobieta decyduje, czy facet z nią będzie. Czytając to miałem wrażenie, że samców potraktowano trochę jak sklepowy towar. Ten nie, tamten nie, 170 - za mało - 180 - mógłbym trochę więcej. Takie grymaszenie, jak przy wyborze gumy do żucia! Wyjaśniam Ci, nie jesteś wielkoludem - takim średniakiem, wystającym dzięki włosom ponad "niskość"! Oddychaj więc spokojnie - moja koleżanka 180 cm, szpilki 13 cm i nawet by nie pomyślała, żeby czuć się niekomfortowo. A bycie wysokim to wcale nie taka przyjemna sprawa. Ból pleców przy podnoszeniu worku z ziemniakami, zawsze zahaczysz gdzieś głową, bo średniowieczna miara człowieka dalej u niektórych została i plaga takiego budownictwa roznosi się dalej. Stawy... i masa innych "dolegliwości"

Musisz się zdecydować, albo kochasz mężczyznę takim jakim jest (niższy od Ciebie), albo pokochasz następnego, który będzie wyższy, aby ograniczyć Twoje odczucia mniej przyjemne do minimum! ha! Kobiety... nigdy nie wiecie czego chcecie, a określanie miliona definicji na przeróżne tematy jako całość - nie przejdzie - aż zmarszczyłem brwi!

My, Koszula, czyli ja - lubię takie wiesz, okrągłe, ładne, kształtne, w stylu wieszaków, zapominające o grawitacji - do tego najlepiej ponad 173, ostatnio polubiłem rude, więc z takim kolorem (na dole przede wszystkim! - Panie wróć lata 90s, obyczajowość jak znalazł idealna dla mnie!) Jednak, żeby potwierdzić, że hipokryzje występuje u obu płci, to... jest bez znaczenia jak wygląda, jakie ma i ile ma cm ;)

Koszula

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz